Czy na wakacjach warto liczyć kalorie? Jeszcze kilka lat temu odpowiedziałabym, że absolutnie nie. Urlop kojarzył mi się z odpoczynkiem, a nie z wyciąganiem telefonu przed każdym posiłkiem. Przed wyjazdem na wczasy all inclusive w tym roku spojrzałam jednak na to trochę inaczej. Nie chciałam się ograniczać ani odmawiać sobie hotelowych przysmaków. Zależało mi tylko na tym, żeby wiedzieć, ile naprawdę jem i nie wrócić do domu z przekonaniem, że przytyłam znikąd.
Tym bardziej, że przed wyjazdem przeprowadziłam udana redukcję – łącznie schudłam 8 kg i zdecydowanie wolałabym, żeby nic nie wróciło. Dlatego na wakacjach korzystałam z aplikacji Fitatu i zapisywałam wszystko, co lądowało na moim talerzu.

Dlaczego liczyłam kalorie na wakacjach?
Decyzja o tym, żeby liczyć kalorie na wakacjach z pomocą Fitatu, nie wynikała z chęci odchudzania ani z obawy przed zjedzeniem kawałka ciasta. Bałam się czegoś zupełnie innego. Nie chciałam wrócić do domu z myślą: „Przecież nie jadłam aż tak dużo, a i tak przytyłam”.
Z doświadczenia wiem, że bardzo łatwo nieświadomie zjeść znacznie więcej, niż nam się wydaje – szczególnie na all inclusive, gdzie jedzenie jest dosłownie na wyciągnięcie ręki przez cały dzień.
Dlatego postanowiłam, że przez cały wyjazd będę korzystać z aplikacji Fitatu. Chciałam wiedzieć, ile kalorii faktycznie zjadłam i czy ewentualny wzrost masy ciała będzie wynikał z rzeczywistej nadwyżki energetycznej.
Co ciekawe, bardzo szybko przestałam traktować wpisywanie posiłków jako coś uciążliwego. Wręcz przeciwnie, miałam poczucie, że panuję nad sytuacją. Nawet jeśli sięgałam po deser czy dokładkę ulubionej potrawy, robiłam to świadomie.
Czy warto liczyć kalorie na urlopie? Jeśli tak jak ja, lubisz wiedzieć, na czym stoisz i nie chcesz po powrocie zastanawiać się, skąd nagle te dodatkowe kilogramy, taka forma kontroli może naprawdę przynieść ulgę.

Liczenie kalorii na all inclusive – czy to było uciążliwe?
Przed wyjazdem trochę obawiałam się, że liczenie kalorii na all inclusive będzie męczące. W końcu przy hotelowym bufecie trudno zważyć każdy produkt, a nie wszystkie potrawy znajdują się w bazie aplikacji. Ale w większości przypadków dość łatwo było oszacować porcję – choć faktem jest, że ja mam już praktykę, bo liczę kalorie z Fitatu od dawna i z grubsza potrafię oszacować wielkość/wagę porcji.
Przez cały wyjazd wpisywałam do Fitatu wszystkie posiłki, ale zajmowało mi to dosłownie kilka minut dziennie. Nie wyciągałam telefonu przy każdym kęsie ani nie rezygnowałam z potraw tylko dlatego, że nie znałam ich dokładnej kaloryczności. Chodziło o orientacyjną kontrolę.
Po podsumowaniu całego tygodnia okazało się, że spożywałam średnio około 2500 kcal dziennie. To pokazuje, że nie były to niskokaloryczne wakacje. Jadłam sycące śniadania, ryby, mięso, desery i korzystałam z hotelowego bufetu dokładnie tak, jak miałam ochotę.

Czy warto liczyć kalorie na urlopie? Moje wnioski
Moim zdaniem tak, ale pod jednym warunkiem. Liczenie kalorii na urlopie ma sens tylko wtedy, gdy traktujesz je jako narzędzie, a nie jako źródło stresu. Gdybym przez cały tydzień zastanawiała się, czy mogę zjeść kawałek ciasta albo próbowała za wszelką cenę zmieścić się w określonym limicie kalorii, taki urlop prawdopodobnie w ogóle nie sprawiałby mi przyjemności.
U mnie było zupełnie odwrotnie. Jadłam wszystko, na co miałam ochotę, a Fitatu pomagało mi jedynie zachować świadomość tego, ile faktycznie zjadłam. Dzięki temu po powrocie nie musiałam zgadywać, czy ewentualny wzrost masy ciała wynika z nadwyżki kalorycznej, czy z zatrzymania wody i innych naturalnych zmian, które często pojawiają się podczas podróży.
Liczenie kalorii na urlopie – podsumowanie
Po tygodniu na all inclusive wiem jedno – dla mnie liczenie kalorii na urlopie było dobrym rozwiązaniem. Nie dlatego, że schudłam czy jadłam wyjątkowo mało. Wręcz przeciwnie, średnio wychodziło około 2500 kcal dziennie, a mimo to nie miałam poczucia, że przesadzam. Zamiast zgadywać, ile zjadłam, po prostu to wiedziałam. Dzięki temu wróciłam z wakacji spokojniejsza i bez stresu stanęłam na wadze.
Czy polecam takie rozwiązanie każdemu? Niekoniecznie. Jeśli jednak lubisz mieć kontrolę nad tym, co jesz, albo obawiasz się, że na wyjeździe łatwo stracisz umiar, warto spróbować. W moim przypadku Fitatu nie odebrało mi radości z wakacji. Wręcz przeciwnie, pozwoliło cieszyć się nimi bez ciągłego zastanawiania się, czy przypadkiem nie przesadziłam.
Przeczytaj jeszcze:
Jak nie przytyć na all inclusive? Mój 8-dniowy eksperyment w Bułgarii
Czy trzeba liczyć kalorie, żeby schudnąć?
FAQ
Czy na wakacjach warto liczyć kalorie?
Nie musisz. Kilka dni przerwy od liczenia kalorii nie zniszczy efektów, a wielu osobom pozwala po prostu odpocząć od diety.
Jak nie przytyć na wakacjach bez liczenia kalorii?
Jedz do sytości, ale nie na zapas, stawiaj na białko i warzywa, a do tego dużo się ruszaj. To często wystarczy, żeby utrzymać wagę.
Czy na all inclusive łatwo przytyć?
Można, ale nie jest to regułą. Najczęściej problemem jest ciągłe podjadanie i dokładki, a nie sam hotelowy bufet.
Ile można przytyć podczas tygodniowych wakacji?
Waga może pokazać nawet 1–3 kg więcej, ale zwykle to głównie woda i większa ilość jedzenia w przewodzie pokarmowym. Po powrocie do codziennych nawyków często szybko wraca do normy.
Czy po wakacjach trzeba przejść na ścisłą dietę?
Nie. Zamiast głodówki po prostu wróć do swoich normalnych nawyków i regularnej aktywności – to najlepsze rozwiązanie.
Na pewno warto liczyć kalorie, ale też ilość i jakość węglowodanów. Kaloria kalorii nie jest równa, a przy insulinooporności to ma znaczenie. Pozdrawiam serdecznie 🙂
Jak najbardziej 🙂 Ja na przykład sama po sobie widzę, że więcej węglowodanów to automatycznie waga w górę. Ciało zatrzymuje wodę.