Czy na wakacjach all inclusive da się nie przytyć? Jeszcze przed wyjazdem sama zadawałam sobie to pytanie. Bufety uginające się od jedzenia, desery na każdym kroku i pokusa, żeby spróbować wszystkiego, nie brzmią jak najlepsze warunki do dbania o sylwetkę. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie urlopu spędzonego na liczeniu kalorii i odmawianiu sobie przyjemności.
Tu od razu chciałabym zaznaczyć – przed wyjazdem schudłam 8 kg. I po prostu zależało mi na tym, aby ten efekt utrzymać 🙂
Przez cały pobyt w Bułgarii trzymałam się kilku prostych zasad, jadłam to, na co miałam ochotę, codziennie sporo się ruszałam i sprawdziłam, jaki będzie efekt. Jeśli zastanawiasz się, jak nie przytyć na all inclusive, ten eksperyment może być dla Ciebie dobrą wskazówką.

Jak nie przytyć na all inclusive? Zasady, których trzymałam się każdego dnia
Przed wyjazdem ustaliłam sobie kilka prostych zasad. Nie chciałam wrócić z wakacji z dodatkowymi kilogramami, ale jednocześnie zależało mi na tym, żeby naprawdę odpocząć i korzystać z all inclusive bez wyrzutów sumienia. Przez cały pobyt zapisywałam posiłki w aplikacji Fitatu. Nie po to, żeby narzucać sobie ograniczenia, ale żeby mieć świadomość, ile faktycznie jem. Po tygodniu okazało się, że średnio spożywałam około 2500 kcal dziennie.
Każdego dnia trzymałam się kilku prostych zasad:
- zapisywałam posiłki w aplikacji Fitatu, żeby kontrolować ilość kalorii;
- nie przejadałam się – jadłam do syta, ale nie na zapas;
- na każdym talerzu było źródło białka, np. jajka, ryba lub chude mięso (BARDZO MA TO UWAŻAŁAM!!!);
- połowę talerza zajmowały warzywa, najczęściej sałata i świeże surówki;
- robiłam minimum 10 000 kroków dziennie, a często znacznie więcej;
- wybierałam spacery zamiast spędzać cały dzień na leżaku;
- spałam tyle, ile potrzebowałam – nawet 9-10 godzin (po aktywnym dniu potrzebowałam więcej snu niż zwykle);
- nie piłam alkoholu, dzięki czemu nie dostarczałam organizmowi pustych kalorii;
- desery jadłam z umiarem – po sycącym posiłku wystarczał mi w pełni jeden kawałek ciasta.
Nie czułam, że jestem na diecie, nie odmawiałam sobie ulubionych potraw i nie wracałam głodna od hotelowego bufetu. Jak nie przytyć na all inclusive? Nie przejadać się. To podstawa.

All inclusive a odchudzanie – co jadłam przez tydzień?
Jednym z największych mitów jest to, że all inclusive a odchudzanie wzajemnie się wykluczają. Z mojego doświadczenia wynika, że naprawdę da się je pogodzić. Nie wybierałam wyłącznie fit potraw i nie omijałam szerokim łukiem hotelowego bufetu. Wręcz przeciwnie – cieszyłam się nowymi smakami. Po prostu starałam się komponować posiłki w taki sposób, żeby były sycące i dostarczały dużo białka oraz warzyw.
Co jeść na all inclusive, żeby nie przytyć? Mój jadłospis przez większość pobytu wyglądał bardzo podobnie:
- śniadanie – jajka w różnych postaciach, świeże warzywa i dodatki;
- obiad i kolacja – przede wszystkim ryby lub chude mięso oraz duża porcja surówek, najczęściej z lekkim dressingiem;
- napoje – głównie woda i cola zero, którą po prostu bardzo lubię;
- deser – zwykle jeden kawałek ciasta lub inna słodka przekąska, ale bez dokładania kolejnych porcji.
Co ciekawe, w ogóle nie korzystałam z przekąsek dostępnych między głównymi posiłkami. Dzięki temu, że na talerzu zawsze było sporo białka i warzyw, posiłki były naprawdę sycące.

Czy można schudnąć na all inclusive? Wyniki mojego eksperymentu
Przyznam szczerze, że przed wyjazdem byłam przekonana, że po tygodniu all inclusive waga pokaże przynajmniej kilogram więcej. Tym większe było moje zaskoczenie, kiedy już następnego dnia po powrocie okazało się, że ważę… 300 gramów mniej. To oczywiście niewielka różnica, ale dla mnie był to dowód na to, że wakacje w hotelu z bufetem nie muszą oznaczać dodatkowych kilogramów.
Dużą rolę odegrał też codzienny ruch. Założyłam sobie minimum 10 000 kroków dziennie, ale w praktyce często udawało mi się zrobić znacznie więcej. Tak wyglądała liczba kroków każdego dnia:
- Dzień 1: 10090;
- Dzień 2: 12996;
- Dzień 3: 13941;
- Dzień 4: 16978;
- Dzień 5: 14080;
- Dzień 6:13632;
- Dzień 7: 16886;
- Dzień 8: 8058.
Większość kroków wpadała zupełnie naturalnie – podczas spacerów wzdłuż plaży, zabawy z dzieckiem w basenie czy zwiedzania okolicy. Żeby była jasność – nie zrobiłam ani jednego treningu na wakacjach.

Co sprawdziło się najlepiej? 5 wniosków po tygodniu
Jak nie przytyć na all inclusive? Sprawdzają się drobne nawyki, które łatwo wdrożyć i które nie odbierają przyjemności z urlopu. Przede wszystkim:
- Białko w każdym posiłku – dzięki niemu długo czułam sytość i nie miałam ochoty podjadać między posiłkami;
- Duża porcja warzyw – połowa talerza zajęta przez surówki sprawiała, że posiłki były bardziej sycące, a jednocześnie nieprzesadnie kaloryczne;
- Codzienny ruch – nie traktowałam go jak obowiązku. Spacery po plaży czy zabawa z dzieckiem w basenie były po prostu częścią wakacyjnego dnia;
- Wystarczająco dużo snu – wyspany człowiek nie sięga tak chętnie po przekąski;
- Umiar zamiast zakazów – jadłam desery, ale na jednym kawałku kończyłam. Dzięki temu nie miałam poczucia, że czegokolwiek sobie odmawiam.
Czy na all inclusive trzeba rezygnować z przyjemności?
Po tym wyjeździe moja odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie. Gdybym przez cały tydzień odmawiała sobie ulubionych potraw, liczyła każdą minutę aktywności i stresowała się każdym deserem, trudno byłoby mówić o prawdziwym wypoczynku.
Jadłam to, na co miałam ochotę, codziennie znajdowałam czas na spacer, bawiłam się z dzieckiem w basenie i wstawałam wtedy, kiedy sama się wyspałam.
Owszem, zapisywałam posiłki w Fitatu, ale nie po to, żeby narzucać sobie ograniczenia. Chciałam po prostu mieć świadomość swoich wyborów i sprawdzić, czy taki sposób podejścia naprawdę działa.
Jak nie przytyć na all inclusive? Myślę, że istotne jest to, by szybko wrócić do swojego typowego trybu życia. Nawet jeśli popłyniesz na wakacjach z kaloriami, nie przedłużaj tego stanu po powrocie. Tydzień „rozpusty” to nie tragedia. Ewentualna nadwyżka na wadze to często woda i treść jelitowa. Ale jeśli nadal będziesz jeść więcej niż zwykle, możesz naprawdę przytyć.
Po powrocie czekał mnie mały test. Już w ostatnim dniu urlopu zapisałam się na zajęcia fitness dwa dni po przylocie. Nie ukrywam, bardzo mi się nie chciało. Poszłam jednak zgodnie z planem, żeby wrócić do swojej rutyny.

Jak nie przytyć na wakacjach? Podsumowanie
Po tygodniu spędzonym na wakacjach wiem jedno, dieta na wakacjach all inclusive nie musi oznaczać ciągłych wyrzeczeń. Nie chodziłam głodna i nie rezygnowałam z ulubionych smaków. Po prostu starałam się jeść rozsądnie, zadbałam o codzienny ruch i słuchałam swojego organizmu.
Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że już dzień po powrocie waga pokazała 300 gramów mniej. Mam jednak nadzieję, że mój eksperyment pokaże Ci, że wakacje nie muszą przekreślać zdrowych nawyków. Czasem naprawdę wystarczy kilka prostych zasad, żeby wrócić do domu z pięknymi wspomnieniami, a nie z poczuciem, że teraz trzeba odrabiać urlop i „brać się za siebie”. Pięknych wakacji!
Zajrzyj też tutaj:
Chodzenie 3 km dziennie. Efekty Cię zaskoczą!
Chodzenie 10 km dziennie – efekty. Czy można tak schudnąć?
FAQ
Jak nie przytyć na all inclusive?
Najlepiej postawić na kilka prostych zasad: nie przejadać się, wybierać produkty bogate w białko, jeść dużo warzyw i codziennie zadbać o ruch. W moim przypadku świetnie sprawdziło się również kontrolowanie kalorii w aplikacji oraz umiarkowane podejście do deserów.
Czy można schudnąć na all inclusive?
Tak, jest to możliwe, choć nie będzie tak u każdego. Mój tygodniowy eksperyment pokazał, że mimo korzystania z hotelowego bufetu wróciłam z wakacji o 300 gramów lżejsza. Kluczowe okazały się rozsądne wybory przy posiłkach i codzienna aktywność.
Jak wygląda dieta na wakacjach all inclusive?
Dieta na wakacjach all inclusive nie musi oznaczać jedzenia wyłącznie sałatek. Warto komponować posiłki tak, aby zawierały źródło białka, dużą porcję warzyw oraz dodatki, które naprawdę lubimy. Dzięki temu łatwiej utrzymać sytość i uniknąć podjadania między posiłkami.
Co jeść na all inclusive, żeby nie przytyć?
Dobrym wyborem są jajka na śniadanie, ryby i chude mięso na obiad lub kolację oraz duża ilość świeżych warzyw. Nie trzeba całkowicie rezygnować z deserów – często wystarczy jeden kawałek ciasta zamiast kilku porcji.
Czy alkohol utrudnia utrzymanie wagi na all inclusive?
Może utrudniać, ponieważ dostarcza sporo dodatkowych kalorii i często zwiększa apetyt. Ja podczas wyjazdu całkowicie zrezygnowałam z alkoholu, dzięki czemu łatwiej było mi kontrolować bilans energetyczny.
Ile kroków warto robić na wakacjach all inclusive?
Dobrym celem jest 10 000 kroków dziennie, choć nie trzeba traktować tej liczby jak obowiązku. Podczas mojego wyjazdu większość dni kończyłam z wynikiem od 13 do nawet 17 tysięcy kroków, głównie dzięki spacerom po plaży i aktywnemu spędzaniu czasu z dzieckiem.
Czy trzeba liczyć kalorie na wakacjach all inclusive?
Nie jest to konieczne, ale może być pomocne. Ja przez cały wyjazd zapisywałam posiłki w aplikacji Fitatu. Nie po to, żeby się ograniczać, ale żeby świadomie kontrolować ilość spożywanych kalorii. Dzięki temu jadłam wszystko, na co miałam ochotę, a jednocześnie nie przesadzałam z ilością.